Notice: Undefined offset: 0 in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/themes/yevent/template-parts/content-post.php on line 41
Notice: Undefined index: open_map_option in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/plugins/yamaps/yamap.php on line 199
Notice: Undefined index: authorlink_map_option in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/plugins/yamaps/yamap.php on line 251
Wybór odpowiedniej kanapy z funkcja spania zmienił moje postrzeganie całego wnętrza. Kiedyś myślałam, że kącik kawowy to tylko kredens i kilka filiżanek. Teraz wiem, że to strefa, która może pełnić wiele ról. Kanapa z funkcja spania w odcieniu ecru, z niskim oparciem, nie przytłacza przestrzeni, a jednocześnie zapewnia komfort. Gdy rozkładam ją na noc dla znajomych, kładę na materacu piankowym dodatkowy ochraniacz – to przedłuża żywotność mebla. W ciągu dnia służy jako siedzisko do oglądania filmów, a wieczorem staje się wygodnym łóżkiem.
Na koniec powiem tylko, że aranżacja małego balkonu to ciągłe testowanie. Czasem kupię coś, co nie pasuje, jak ostatnio zbyt wysoka donica, która przesłaniała widok. Ale to uczy wybierać meble wielofunkcyjne, jak łóżko z pojemnikiem na pościel, które ratuje przy braku szafy. Gdyby ktoś pytał, czy polecam takie rozwiązania, odpowiadam: spróbujcie, zanim wydacie pieniądze na drogie meble. Ja po roku mam balkon, który działa jak małe mieszkanie, a nie tylko balkon. I choć metraż jest mały, przestrzeń czuje się większa, bo każde centymetry mają swoje zadanie.
Zaczęło się niewinnie. Kupiłam małą kawalerkę z balkonem wielkości chusteczki do nosa i od razu wiedziałam, że to będzie moje miejsce do odpoczynku. Ale jak tu zmieścić stolik, krzesło i jeszcze suszarkę na pranie, skoro szerokość to ledwo 120 centymetrów? Zamiast standardowego zestawu wypoczynkowego postawiłam na składane meble. Krzesło z oparciem, które po użyciu chowam pod ścianę, i mały blat przymocowany do balustrady. Zamiast klasycznej donicy wybrałam wiszące skrzynki, które nie zabierają miejsca na podłodze. Od razu zrobiło się przestronniej, a ja mogłam wreszcie wypić poranną kawę na świeżym powietrzu, nie potykając się o własne stopy.
Z czasem odkryłam, że nawet mały balkon może służyć jako jadalnia. Postawiłam składany stół z blatem 60 na 80 cm i dwa taborety, które wsuwam pod blat. Gdy nie są używane, zajmują tyle miejsca co jedno krzesło. Na ścianie zamontowałam półki na doniczki z ziołami: bazylią, miętą i rozmarynem. W upalne dni wystarczy wyjść, zerwać kilka listków i dodać do lemoniady. Nie muszę biegać do sklepu po świeże zioła, a balkon pachnie jak mały ogród. Jedyny problem to podlewanie, bo woda czasem kapie na sąsiadów, ale pod doniczki podłożyłam podstawki z odpływem.
Przy okazji metamorfozy wnętrza postanowiłam odświeżyć też ściany. Zrezygnowałam z ciemnej tapety w geometryczne wzory, którą mieliśmy od lat dziewięćdziesiątych. Zamiast tego pomalowałam salon na jasny odcień écru, który optycznie powiększa przestrzeń. Na jednej ścianie, za kanapą, położyłam fototapetę z delikatnym motywem roślinnym. To nadało wnętrzu lekkości i świeżości. Do tego dodałam dwa wiszące kwietniki z paprotkami i jeden stojak z monsterą. Rośliny dobrze czują się w świetle rozproszonym, a przy okazji oczyszczają powietrze. Wieczorem zapalam girlandę LED rozwieszoną nad oknem i salon zmienia się w przytulną jaskinię.
Samo siedzisko wybrałam z tapicerką welurową, bo wydała mi się przyjemniejsza w dotyku niż szorstki poliester. Kolor musiał być jasny, żeby nie ściemniać małej przestrzeni. Dobrze, że zdecydowałam się na welur, bo przy codziennym użytkowaniu i wystawieniu na słońce trzyma kolor lepiej niż bawełna. Co kilka dni przecieram go wilgotną szmatką i wygląda jak nowy. Pod spodem zamontowałam stelaz listwowy, który zapewnia cyrkulację powietrza i zapobiega pleśnieniu, co jest ważne przy balkonie bez pełnego zadaszenia. Gdyby nie on, materac szybko by się zepsuł od wilgoci.
Problem pojawił się, gdy w moim mieszkaniu zaczęli nocować goście. Kawalerka to nie willa, a ja nie mam oddzielnej sypialni. Rozłożyłam więc na balkonie materac piankowy, żeby sprawdzić, czy da się tam spać. Okazało się, że przy zamkniętych drzwiach i rozwieszonej moskitierze jest całkiem znośnie. Ale po tygodniu miałam dość składania pościeli do szafy. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby kupić łóżko z pojemnikiem na pościel. Dzięki temu przechowuję w nim koce, poduszki i letnie ubrania, a balkon nie jest zawalony pudłami. Na noc wystarczy wyjąć dodatkowy koc i rozłożyć go na siedzisku, które służy też jako kanapa z funkcją spania.
