Notice: Undefined offset: 0 in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/themes/yevent/template-parts/content-post.php on line 41
Notice: Undefined index: open_map_option in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/plugins/yamaps/yamap.php on line 199
Notice: Undefined index: authorlink_map_option in /home/a1188469/domains/yevent.org/public_html/wp-content/plugins/yamaps/yamap.php on line 251
Jednym z pierwszych zakupów, który odmienił moje mieszkanie, było łóżko z pojemnikiem na pościel. Do tej pory trzymałam kołdry i poduszki w workach próżniowych pod łóżkiem, ale wiecznie się przesuwały i wyglądały nieestetycznie. Pojemnik na pościel to genialna sprawa – mieści cztery komplety, a ja nie muszę kombinować z dodatkowymi szafami. Ważne, żeby wybrać model z solidnym stelazem listwowym, który zapewnia wentylację materaca. Bez tego materac piankowy szybko traci sprężystość i zaczyna grzybieć od spodu. Sprawdźcie też, czy pojemnik ma wygodny mechanizm podnoszenia – niektóre tanie wersje wymagają siły, której rano nie mam.
Problem pojawia się, gdy goście zostają na noc. Wtedy kanapa z funkcją spania musi pomieścić dwie osoby, a ja szukam zapachu, który zneutralizuje śniadaniowy bigos i kawę. Postawiłam kiedyś na świecę z aromatem cynamonu i pomarańczy przed przyjazdem teściów. Działała cuda — przykryła zapach smażonej cebuli, a jednocześnie dodała wnętrzu świątecznego nastroju. Od tamtej pory trzymam w szafce kilka uniwersalnych świec zapachowych: drzewo sandałowe z lawendą na wieczór, jabłko z cynamonem na jesień. Ważne, żeby knot był bawełniany, a wosk naturalny. Sztuczne parafiny potrafią śmierdzieć chemią, zwłaszcza w zamkniętym pokoju z rozłożoną wersalką.
A co jeśli potrzebujecie czegoś jeszcze bardziej kompaktowego? Wersalka to klasyk, który wraca do łask. Wybrałam model z cienkim, ale solidnym stelazem listwowym i materacem piankowym o grubości 16 cm. Na co dzień służy jako siedzisko do czytania, a gdy zjawiają się goście, rozkłada się w kilka sekund. Pod spodem zmieściłam płytkie pojemniki na czasopisma i lekkie książki. Ważne, żeby wersalka miała zdejmowany pokrowiec – łatwiej utrzymać czystość, gdy wokół unoszą się drobinki kurzu z papieru. Dzięki temu domowa biblioteczka zyskuje drugie życie jako strefa relaksu i noclegu.
Przechowywanie to temat rzeka. W holu zamontowałam szafę na wymiar z systemem przesuwnych drzwi, ale wewnątrz wszystko poukładałam w koszach z etykietami. Dwa razy w tygodniu narzekam, że nie mam gdzie włożyć odkurzacza, ale w mieszkaniu trzydziestopięciometrowym trzeba iść na kompromisy. W sypialni znalazłam miejsce na komodę z szufladami na bieliznę, a pod łóżkiem trzymam walizki. Każdy kąt jest wykorzystany, bo remont mieszkania nauczył mnie, że puste przestrzenie to luksus, na który nie mogę sobie pozwolić.
Zdarza się, że zapach nie pasuje do pory roku. Latem ciężkie drzewo sandałowe dusi, zimą orzeźwiająca mięta mrozi. Dlatego zmieniam aromaty co sezon. Wiosną stawiam na kwiaty — jaśmin i konwalię. Latem cytrusy i trawa cytrynowa. Jesienią dynia z cynamonem, zimą cynamon z goździkami. W mieszkaniu z mechanizmem DL w rozkładanej sofie, gdzie śpią goście, zapach sezonowy dodaje charakteru. Kiedyś na Sylwestra postawiłam świecę z zapachem szampana i truskawek — wszyscy pytali, co to za perfumy. To dowód, że aromaty potrafią tworzyć nastrój lepiej niż dekoracje.
Świece i zapachy do domu to też sposób na małe problemy logistyczne. Gdy brakuje miejsca na pościel, a goście zaraz przyjdą, zapalam szybko świecę z wanilią. Zapach wypełnia pokój, odwracając uwagę od sterty koców na krześle. Podobnie działa w kuchni, gdy gotuję kapuśniak — kilka kropel olejku cytrynowego na kaloryferze i aromat znika. Wypróbowałam też patyczki zapachowe w przedpokoju, gdzie trzymam buty i kurtki. Jeden zapach sosny i cały korytarz pachnie świeżością. To szczególnie ważne, gdy w małej kawalerce każdy metr kwadratowy ma swoje zadanie.
Ceny świec potrafią zaskakiwać. Nie warto kupować tych najtańszych z marketu za 5 złotych — kopcą, śmierdzą i gasną po godzinie. Lepiej postawić na średnią półkę, około 30-40 złotych za świecę sojową, która pali się 30 godzin. Znam producentkę z Wrocławia, która robi świece w małych szklanych słoikach z pokrywką. Idealne na prezent albo do małej łazienki. W pokoju z tapicerowaną welurową kanapą i stelazem listwowym pod materacem piankowym stawiam większą świecę — 200 gramów wosku, knot bawełniany. Taka świeca pali się cały tydzień, jeśli używasz jej tylko wieczorami.
